close

  • Polsce – służyć, Europę – tworzyć, Świat – rozumieć

     

  • AKTUALNOŚCI

  • 3 kwietnia 2017

    Ambasador RP w Londynie Arkady Rzegocki udzielił wywiadu dla portalu polonijnego Emito.net, w którym opowiada o celach swojej pierwszej oficjalnej wizyty w Szkocji oraz o sposobach wzmacniania Polonii w Wielkiej Brytanii.

     

    Ambasador Rzeczypospolitej Polskiej w Wielkiej Brytanii Arkady Rzegocki pod koniec marca udał się do Szkocji na kilkudniową wizytę. Dzień po ogłoszeniu artykułu 50 przez brytyjski rząd oraz dwa dni po zatwierdzeniu decyzji o kolejnym referendum niepodległościowym w Szkocji, pytamy ambasadora o wpływ Brexitu na funkcjonowanie polskich placówek, o rozmowy polsko-szkockie oraz o sposoby na wzmacnianie Polonii w Wielkiej Brytanii.

     

    Dorota Peszkowska, Jacek Różalski: Jak Brexit może wpłynąć na funkcjonowanie polskich placówek w Wielkiej Brytanii? Czy konsulaty spodziewają się większego popytu na paszporty, na zapytania Polaków o powroty? Jak polskie placówki przygotowują się na najbliższe dwa lata niepewności?

     

    Artykuł 50. został uruchomiony wczoraj i od tego czasu płynie kalendarz negocjacji. Na razie w prawach Polaków nic się nie zmienia. Polacy są największą mniejszością narodową dla Wyspach, dlatego zabezpieczenie ich interesów i ich statusu na pewno będzie tym, na czym Polsce będzie bardzo zależeć w negocjacjach unijnych.

     

    Jeśli chodzi o zapytania o paszporty, to już się to dzieje, jeszcze przed referendum w sprawie Brexitu nastąpił 20-procentowy wzrost zapotrzebowania na polskie paszporty. Po referendum było to kolejne 20 proc. W Londynie w zeszłym roku wydano 50 tys. paszportów, w Manchesterze ok. 30 tysięcy, a tu w Edynburgu 12 tysięcy.

     

    Zabiegam oczywiście o to, by nakłady na polskie placówki w Wielkiej Brytanii były jak największe. Między innymi dlatego w Belfaście jeszcze w tym roku, najprawdopodbniej na jesieni, powinien powstać nowy konsulat.

     

    Czy możemy liczyć na jakąś pomoc i zwiększenie nakładów w Szkocji, w Edynburgu?

     

    Liczymy na to, że nowy konsulat w Belfaście bardzo odciąży placówkę w Edynburgu, która obecnie sprawuje pieczę nad całą Szkocją i Irlandią Północną.

     

    Jaką rolę w negocjacjach w sprawie Brexitu lub paralelnych odgrywać będzie ambasada?

     

    Rozmowy o wystąpieniu Zjednoczonego Królestwa ze Wspólnoty będą się toczyć na poziomie Wielka Brytania - Unia Europejska.

     

    Jednak oprócz negocjacji, które odbywać się będą między rządem Wielkiej Brytanii a Radą Europejską, trzeba pamiętać o tym, że mamy wiele wspólnych interesów. Z całą pewnością chcemy, by Wielka Brytania współpracowała blisko z Polską i Unią Europejską także po wyjściu ze wspólnoty. Dlatego oczywiście blisko współpracujemy z Brytyjczykami w ramach bilateralnych relacji, niezwiązanych z negocjacjami.

     

    Jednym z istotnych elementów rozmów bilateralnych między polską a Wielką Brytanią,, na który zwróciła uwagę m.in. Minister Zalewska podczas swojej wizyty w Edynburgu, gdy spotkała się ze szkockim ministrem edukacji, i na który zwróciłem uwagę ja w rozmowie z pierwszą minister Szkocji, jest edukacja i zwiększenie wiedzy o Polsce wsród brytyjskiego społeczeństwa.

     

    Najlepszą do tego drogą jest nauczanie o polskiej kulturze i o historii Europy Środkowej w brytyjskich i w szkockich szkołach. Liczymy także na to, że dzięki wysiłkowi polskiej społeczności w Szkocji oraz współpracy ze strony rządu szkockiego uda się wprowadzić nauczanie języka polskiego jako obcego w wybranych szkołach w Szkocji.

     

    Po stronie polskiej, szkockiej i brytyjskiej jest w tym zakresie naprawdę dużo dobrej woli. By została ona wykorzystana, musi zmniejszyć się bariera niewiedzy na temat polskiego społeczeńswa.

     

    O czym jeszcze rozmawiał pan z pierwszą minister Nicolą Sturgeon?

     

    O edukacji i historii; turystyce i gospodarce; o wymianie międzyuniwersyteckiej.

     

    Czy w związku z niedawnym ogłoszeniem zamiaru rozpisania kolejnego referendum w sprawie niepodległości Szkocji możemy się spodziewać częstszych wizyt i rozmów z przedstawicielami szkockiekego rządu?

     

    Polska oczywiście nie będzie ingerowła w żaden sposób w wewnętrzne sprawy Wielkiej Brytanii. Rozmowy o współpracy między krajami odbywają się tak, jak zawsze się odbywały.

     

    Natomiast uważamy, że ten czas w dziejach Zjednoczonego Królestwa to moment na to, by lepiej się poznać. Dorobek wielu pokoleń polskich emigrantów, fakt, że Polska po obaleniu komunizmu jest krajem niepodległym, fakt, że Polacy to obecnie największa mniejszość w Wielkiej Brytani to szansa, którą należy obecnie wykorzystać, by zacieśnić współpracę między naszymi krajami, zarówno we współpracy z rządem Zjednoczonego Królestwa jak i przedstawicielami jego części składowych.

     

    Mimo że plan wizyt w Edynburgu pęka w szwach, miał pan już sposobność spotkać się z przedstawicielami lokalnej Polonii. Jakie wrażenie zrobili na Panu liderzy polskiej społeczności w Szkocji?

     

    Jestem pod wrażeniem samego miasta, budynku Stowarzyszenia Polskich Kombatantów, gdzie byłem wczoraj, jak i tutejszej Polonii oraz całej historii i tradycji związanych z obecnością Polaków w Szkocji. Miałem okazję zobaczyć wielką, trójwymiarową polską mapę Szkocji, związaną z historią generała Maczka, byłego żołnierza 1 Dywizji Pancernej Jana Tomasika oraz Kazimierza Trafasa z Uniwersytetu Jagiellońskiego, z którym zresztą miałem zaszczyt przez pół roku pracować w jednym pokoju pod koniec studiów.

     

    Elementów łączących Polskę i Szkocję jest naprawdę wiele.

     

    To do czego namawiam, to jak największa aktywność samej społeczności polskiej w Szkocji. Nikt nam nie pomoże tak, jak sami sobie możemy pomóc. Ponieważ Polska i Wielka Brytania mają teraz tak dobre polityczne relacje, jest to najwyższy czas, by być jak najbardziej aktywnym.

     

    Tutaj przychodzi mi do głowy przykład: w Wielkiej Brytanii zbliżają sie obecnie wybory samorządowe. W Szkocji ruszyła w związku z tym kampania „Jesteś u siebie. Zagłosuj” namawiająca Polaków do udziału w wyborach.

     

    Polskość zawsze łączyła się z postawą obywatelską. „Nic o nas bez nas” to jedno z ważniejszych polskich haseł i ono dotyczy zarówno dziejów Polski jak i Polaków mieszkających wszędzie na świecie. Pierwszy strajk w Ameryce, zanim powstały Stany Zjednoczone, wywołali Polacy, domagając się praw politycznych, o czym następnie z dumą mówili prezydenci amerykańscy w kilku przemówieniach. Prawa obywatelskie i polityczne były zawsze dla nas bardzo ważne i warto, byśmy z nich korzystali też w Szkocji, głosując w wyborach samorządowych. Wtedy w większym stopniu będziemy dostrzegani przez tutejsze środowiska.

     

    Niemal każdy polityk brytyjski z którym się spotykam, gdy dowiaduje się, że jestem ambasadorem Polski, reaguje tak samo: mówi, że w jego okręgu wyborczym jest dużo Polaków. W domyśle: Polacy stanowią ważną grupę osób, które mogą zagłosować za nim albo przeciwko niemu. Politycy mają to na uwadze.

     

    Jak wzmacniać takie oddolne incjatywy obywatelskie?

     

    Każda taka akcja to wspólna praca i wspólny wysiłek, warto się wspierać. Każda inicjatywa, która zbliża ku sobie Polaków i Brytyjczyków, która zwiększa wiedzę o naszym narodzie, jest mile widziana.

     

    Jedną z takich inicjatyw jest Polish Heritage Day, dzień dziedzictwa polskiego, nowe święto, które pierwszy raz będzie obchodzone na Wyspach w pierwszy weekend maja. Będzie to okazja by pochwalić się naszą kulturą, historią, naszymi przysmakami. Każda inicjatywa, od zabawy na świeżym powietrzu, po wykład o polskiej historii na uniwersytecie, jest mile widziana, bo dotrze do innych środowisk.

     

    Można odnieść wrażenie, że brytyjski odbiór polskiej historii skupia się wyłącznie na drugiej wojnie światowej. Czy ma pan pomysł, jak pokazać Brytyjczykom, że nasze wzajemne stosunki to nie jest tylko 1940 rok, Bitwa o Anglię, Dywizjon 303, Generał Maczek – z całym szacunkiem – ale też wiek szesnasty, gdy Anglicy tworzyli w Gdańsku teatr szekspirowski, gdy Szkoci emigrowali do Polski.

     

    To bardzo bliskie mi tematy. Nie ma na to jednak prostego sposobu, bo problem jest bardziej rozległy i dotyczy nieznajomości historii Europy Środkowowschodniej czy krajów zza Żelaznej Kurtyny tutaj. Nawet elity, dziennikarze czy historycy na Wyspach często pomijają wpływy środkowoeuropejskie.

     

    To kwestia często niewystarczającej do tej pory wymiany naukowej między uniwersytetami w Polsce i Wielkiej Brytanii. Bardzo liczę tu na środowiska akademicke i na polskich studentów, by wywierali naciski, wyrażali zainteresowanie tematami polskimi na uniwersytetach.

     

    Tutaj chciałbym wspomnieć np. o dr Natalii Nowakowskiej w Oksfordzie, która dzięki funduszom europejskim prowadzi wieloletni projekt badawczy na temat dynastii Jagiellonów. W związku z tym odbywają się coroczne konferencje, na rynek trafiają publikacje z tych konferencji. Za rok w Oksfordzie, w 500-lecie ślubu Bony i Zygmunta Starego, zorganizowana też zostanie wystawa poświęcona Jagiellonom.

     

    Z kolei dzięki Robertowi Frostowi z Aberdeen w Szkocji w ubiegłym roku wyszła wydana przez Oxford University Press znakomita książka Roberta Frosta na temat unii polsko-litewskiej. Teraz Frost pracuje nad drugą jej częścią. Warto to wspierać i chwalić.

     

    Ale każda inicjatywa prezentująca Polskę z najlepszej strony jest cenna i mile widziana. Dzięki wspólnym wysiłkom wiedza o Polsce na Wyspach może być coraz powszechiejsza. Trzeba tylko działać.

     

    Pierwotnie wywiad ukazał się na portalu Polonijnym Emito.net w dniu 2 kwietnia 2017 r.

    Drukuj Drukuj Podziel się treścią: