close

  • Być wiernym Ojczyźnie mej, Rzeczypospolitej Polskiej
  • AGATA GOSTYŃSKA – JAKUBOWSKA

  • "Od wielu kobiet w branży słyszałam, że na każdym kroku muszą udowadniać, że mają coś ciekawego do powiedzenia. A uwierz mi - mają. Niejednokrotnie są zwyczajnie lepsze od mężczyzn."
     

     

     

    Przeprowadziłam się do Londynu prawie cztery lata temu, bo zafascynował mnie poziom intelektualny i kultura dyskusji na bliskie mi tematy polityczne. Podobało mi się to, że Brytyjczycy nie boją się zadawać niewygodnych pytań, a nawet najbardziej skomplikowane kwestie procesu decyzyjnego UE potrafią przedstawić w zwięzły sposób.

     

    Po jednej z wizyt w Wielkiej Brytanii oświadczyłam mojemu mężowi, że to chyba jedno z niewielu miejsc na świecie, w których mogłabym zamieszkać. Pierwsze miesiące aklimatyzacji nie były łatwe, bo Brytyjczycy różnią się od nas kulturowo. Miesiące zajęło mi nauczenie się, że jak kolega z pracy pyta w poniedziałek rano jak minął mi weekend to wystarczy odpowiedzieć, że całkiem dobrze, a nie zarzucać go szczegółowym opisem tego, jak spędziłam czas wolny. 

     

    Szybko odkryłam, że środowisko think-tanków w Wielkiej Brytanii jest bardzo hermetyczne i niejednokrotnie zdominowane przez mężczyzn. Pamiętam, jak na jednym z pierwszym spotkań na sali oprócz mnie była chyba tylko jedna kobieta, a fakt, że odważyłam się zadać pytanie dotarł do kolegów z pracy w ciągu godziny. Wtedy zrozumiałam, że moim największym wyzwaniem nie będzie bariera językowa czy różnice kulturowe, ale wypracowanie sobie marki w środowisku, gdzie większość ekspertów to mężczyźni. Po kilku latach spędzonych tutaj nikogo już nie dziwi moja obecność na seminariach oraz fakt, że aktywnie uczestniczę w dyskusji. 

     

    Pod tym względem bycie kobietą w tym świecie wymaga jednak dodatkowego wysiłku: nie wystarczy czekać przy biurku na telefon, aż ktoś zauważy, że jesteśmy dobre w tym, co robimy. Nasza praca wymaga dużej determinacji i pewności siebie. Od wielu kobiet w branży słyszałam, że na każdym kroku muszą udowadniać, że mają coś ciekawego do powiedzenia. A uwierz mi - mają. Niejednokrotnie są zwyczajnie lepsze od mężczyzn.

     

    Moi współpracownicy są bardzo międzynarodowi, więc wiem, że liczy się to, co mówię, a nie z jakim akcentem lub z jakiego kraju pochodzę. W czasie kampanii przed referendum zdarzało się jednak, że eurosceptycy atakowali mnie jako “nieobiektywną” imigrantkę, która “agituje” za pozostaniem we Unii Europejskiej - pomimo tego, że moja analiza była oparta na czystych faktach a think-tank w którym pracuję pozostał neutralny w tej dyskusji. W pewnym dziwnym sensie to mi nawet dodawało energii, bo utwierdzało w przekonaniu, że to co robię jest ważne, pomimo politycznej presji.

     

    Zaskoczyło mnie, że Brytyjczycy często patrzą na Unię Europejską tylko i wyłącznie przez pryzmat własnych interesów i skupiają się jedynie na Niemczech i Francji, a zapominają o pozostałych 25 krajach, w tym o Polsce. Od lat regularnie bywam w Brukseli i pracuję z ludźmi z całej Europy, więc mogę ocenić, które z brytyjskich postulatów mają jednak szanse powodzenia wśród całej Wspólnoty. Czasami musiałam sprowadzać urzędników brytyjskich, polityków i niektórych brytyjskich ekspertów na ziemię. 

     

    Mam jednak poczucie, że brytyjscy politycy nie zawsze doceniają to, jakie mają szczęście, że Londyn jest miastem, które oferuje im dostęp do ekspertów z całego świata i o rozmaitych poglądach. W czasie referendum często słyszeliśmy, że “ten kraj ma dość ekspertów” i to wielu z nas zostało w głowie. Obawiam się, że jeśli  nie dostaniemy zapewnienia, że nasz głos ma znaczenie i że rząd będzie się liczył z naszą opinią nawet jeśli to, co mamy do zakomunikowania nie do końca mu się podoba  to wiele osób może zdecydować się na wyjazd.

     

    Staram się podchodzić do negocjacji ws. Brexitu na chłodno, chociaż to oczywiście nie jest łatwe - ich wynik wpływie na życie miliona Polaków w tym kraju, w tym moje i mojej rodziny. Mam jednak nadzieję, że moja analiza pomoże Brytyjczykom zrozumieć sposób myślenia na kontynencie i przyczynić się do zawarcia porozumienia, które jest w interesie obu stron.

     

    Zdjęcie: Jadwiga Brontē

    Tekst: Jakub Krupa

    Drukuj Drukuj Podziel się treścią: