close

Anna Kopyto

"Chcę, żeby ludzie przede wszystkim postrzegali mnie przez pryzmat tego, co wiem i umiem. Na budowie czasem przeklnę, zapalę papierosa z kierownikiem i majstrem. Poznasz ludzi to zobaczą, że wiesz, o czym mówisz."

 

 

 

Pierwszy raz przyjechałam do Londynu w 2004 roku, na 18. urodziny, i byłam absolutnie oczarowana tym miastem. Przez trzy kolejne wakacje przyjeżdżałam dorabiać sobie jako kelnerka w kawiarniach. Myślałam wtedy, że chciałbym tutaj kiedyś zamieszkać i realizować się w zawodzie - ale to wydawało się być jedynie odległym marzeniem.


Pamiętam też wtedy swoją pierwszą podróż metrem. Byłam totalnie zagubiona i myślałam, że nigdy nie nauczę się tych wszystkich linii.


Dzisiaj jestem inżynierem Transport for London i znam mapę metra w dużej części na pamięć, bo to element mojej codziennej pracy. Szczególnie dobrze pamiętam swoje odcinki: te, które zaplanowałam i zbudowałam. Za każdym razem, kiedy przejeżdżamy obok pokazuję je z dumą moim znajomym: tu 500 metrów torowiska, tu peron, tam coś innego.


Kiedy przyjechałam tu 3,5 roku temu wydawało mi się, że znam nieźle język angielski, ale na spotkaniach szybko się okazało, że moi współpracownicy używają jego szczególnej odmiany. Wiecie na przykład czym są turboty i salmony? To wagony inżynierskie wykorzystywane przy przewozie elementów torowiska.


Po jakimś czasie wdrożyłam się w slang branżowy i poznałam wyrażenia, których używają moi współpracownicy. Wcześniej miałam jednak takie momenty, kiedy chciałam wyrazić swoje zdanie, ale musiałam walczyć o to, żeby zostać wysłuchana: bo niedoświadczona, bo kobieta, bo Polka.


To się zmieniło, bo na co dzień pokazuję, że wiem, co robię i rozwiązuję złożone, techniczne problemy pojawiające się w naszej pracy. Pewnie, wciąż sporadycznie zdarza się, że na budowie ktoś gwizdnie za mną lub rzuci jakimś tekstem, ale chyba wolę to puścić mimo uszu. Skupiam się na wykonaniu pracy, a jak wydam im polecenie – to je zrobią. To się liczy.


Odkryłam jednak, że w pracy muszę pokazywać swoją poważniejszą stronę, żeby być traktowana serio w męskim środowisku. Na co dzień jestem wesoła, lubię ubierać się kobieco, ale uważam na to, jak zachowuję się w biurze. Chcę, żeby ludzie przede wszystkim postrzegali mnie przez pryzmat tego, co wiem i umiem. Na budowie czasem przeklnę, zapalę papierosa z kierownikiem i majstrem. Jak lepiej poznaję ludzi to szybko widzą, że wiem, o czym mówię.


Mimo, że jestem tutaj ledwie 3,5 roku i nie urodziłam się tutaj to Londyn jest mi bardzo bliski. Teraz pracuję nad modernizacją czterech linii - Hammersmith & City, Circle, District i Metropolitan - tak, aby zwiększyć ich przepustowość z myślą o przyszłości. To poważne inwestycje, które ułatwią życie milionom pasażerów.


Kiedyś chciałabym wrócić do Polski i wykorzystać swoje doświadczenie, ale na razie wiążę swoją przyszłość z Wielką Brytanią. Nie wydaje mi się, że brytyjskie obywatelstwo jest mi do tego koniecznie potrzebne, bo czuję się obywatelką Londynu - szczególnie, że przecież mam swój wkład w rozwój tego miasta.


Przyznam, że jeszcze nigdy nie głosowałam tutaj w wyborach lokalnych, ale może w tym roku, w stulecie uzyskania przez kobiety praw wyborczych, jest dobry moment, żeby się przełamać?
 

 

 

Zdjęcie: Jadwiga Brontē

Tekst: Jakub Krupa

© 2012 Ministerstwo Spraw Zagranicznych