close

"Nie wydaje mi się, żeby istniały jakieś limity tego, co można osiągnąć jako piłkarka. Jeśli powinnam być silniejsza to będę."

 

 

 

Urodziłam się w Polsce, ale przyjechaliśmy do Anglii, jak miałam siedem lat. Głównym powodem było to, że tutaj jest więcej możliwości rozwoju piłkarskiego dla mnie i mojego brata, Ashleya.

 

Zaczęłam grać jak miałam trzy i pół roku. Dość szybko wychwycił mnie trener i powiedział, że powinnam spróbować sił w profesjonalnej drużynie. Po jakimś czasie przenieśliśmy się na obrzeża Warszawy i zaczęłam grać w Kosie Konstancin - a potem wyjechaliśmy tutaj i zaczęłam grać dla Chelsea.

 

Mam dziadków w obu krajach i rozmawiam z nimi w obu językach. Czasami zabawnie je mieszają, pytając na przykład: "can you give me that szklanka?"

 

Za każdym razem jak przyjeżdzam do Polski z Anglii to wydaje mi się, że jest tam dużo czyściej. Lubię też śnieg zimą i jedzenie, ale mam też swoje ulubione miejsce z kebabem w Warszawie (śmiech). Staramy się przyjeżdzać do Polski tak często, jak to możliwe i odwiedzamy też takie miejsce nad morzem, Chałupy.

 

Moją ulubioną pozycją na boisku jest środkowy pomocnik, bo lubię mieć kontrolę nad tym, co się dzieje na boisku. Przez większość czasu asystuję reszcie drużyny, ale teraz trenerzy namawiają mnie na bycie trochę bardziej samolubną i to, żebym pociągnęła trochę piłkę. Wzorem dla mnie są tacy piłkarze jak Ronaldo, u których podziwiam ich determinację i miłość do gry. Chcę być trochę podobna, ale w swój własny, unikalny sposób.

 

Chłopaki grają bardziej fizycznie, a dziewczyny - taktycznie i technicznie, z większą liczbą podać. Kiedy gramy przeciwko nim staramy się znaleźć różne kreatywne sposoby na to, żeby ich ograć za pomocą taktyki.

 

Wolę grać z dziewczynami, bo wtedy mecz jest bardziej oparty na umiejętnościach i taktyce. Chłopaki kopią piłkę do przodu i czasami pod koniec meczu tracimy dyscyplinę taktyczną zamiast grać po swojemu. Kiedy gramy techniczny futbol, wypadamy lepiej i korzysta na tym cały zespół. Poza tym faceci ciągle nurkują. (śmiech)

 

Chłopaki w szkole wiedzą, że gram dla Chelsea i czasami chcą, żebym grała w ich drużynie. Ale na początku roku zawsze będą przygadywali, że gram tylko dla drużyny dziewczyn, że na pewno nie jest tak trudno się tam dostać, bo przecież nie możemy być tak dobre. Wtedy wychodzimy na boisko i pokazuję im, że są w błędzie (śmiech).

 

Zawsze po jest taka kłopotliwa cisza, jakby próbowali unikać tematu. Ale kiedy raz czy drugi z nimi zagram to potem za każdym razem chcą grać ze mną - zmienia się ich zachowanie i zdobywam ich szacunek.

 

Nie wydaje mi się, żeby były limity tego, co można osiągnąć jako piłkarka. Jeśli powinnam być silniejsza to będę. Mówienie, że chłopcy są silniejsi czy szybsi nie wydaje mi się słuszne, bo dziewczyny też to mogą zrobić. Każdy skądś zaczyna i ciągle się poprawia - wszystko zależy od determinacji i ciężkiej pracy.

 

Oczywiście w Premier League kibicuję Chelsea. Staram się oglądać wszystkie mecze, ale często grają w tym samym czasie co ja - wtedy wieczorem oglądam powtórki w Match of the Day. Za każdym razem, kiedy widzę ich mecz to czuję, że chciałabym być na boisku i grać z nimi - i komentuję, że powinni byli inaczej podać piłkę! (śmiech)

 

Dość często piszą do mnie ludzie z całego świata. Ostatnio jakaś dziewczyna z Niemiec wysłała mi prośbę o moje zdjęcia z podpisem; inna przyjechała się spotkać, kiedy byłam na turnieju w Holandii. Takie rzeczy naprawdę mnie motywują do jeszcze cięższej pracy. Zaczęłam nawet ćwiczyć składanie podpisu, żeby nie wyjść na nieprzygotowaną, (śmiech)

 

Decyzja o wyborze reprezentacji narodowej jest wciąż przede mną. Może teraz można powiedzieć, że Anglia ma lepszy zespół, ale w przyszłości może lepiej będzie dla mnie grać dla Polski? Nie będę teraz podejmować tej decyzji, a mogę jeździć na zgrupowania obu drużyn.

 

Kiedy jestem tutaj, często brakuje mi Polski - ale kiedy jestem tam, oczywiście brakuje mi Anglii. Myślę, że po prostu kocham oba kraje!

 

Zdjęcie: Jadwiga Brontē

Tekst: Jakub Krupa

© 2012 Ministerstwo Spraw Zagranicznych