close

Kasia Madera

"Od upadku komunizmu Polska zmieniła się jednak nie do poznania i czuję się równie w domu w Warszawie, jak w Londynie."

 

 

Rodzice oboje opuścili Polskę na początku lat 70. i poznali się już w Londynie. Mój tata zmarł kiedy miałam zaledwie sześć miesięcy i mama wychowywała mnie w obcym kraju jako samotny rodzic. Zawsze zabierała mnie do Polski na wakacje, gdzie zatrzymywaliśmy się na działce moich dziadków w Wildze.

 

Wśród moich najmłodszych wspomnień jest zbieranie prawdziwków w lesie, który wiedziałam, że był terenem poważnych walk podczas drugiej wojny światowej. Do dzisiaj są tam zagajniki, w których kiedyś były poustawiane czołgi.

 

Jedyny raz, kiedy nie pojechaliśmy do Polski był po wprowadzeniu stanu wojennego w 1981 roku. Zazwyczaj jechałyśmy samochodem, bo dzięki temu mogłyśmy wypakować samochód jedzeniem, ubraniami i zabawkami, których brakowało w Polsce w czasach komunizmu. Jako mała dziewczynka zawsze pełniłam rolę nawigatora. Pamiętam, że ogromne wrażenie zrobiła na mnie granica pomiędzy wschodnimi a zachodnimi Niemcami. Wciąż pamiętam te silne lampy i lęk, który mi wtedy towarzyszył.

 

Jako dziecko chodziłam po polskiej szkoły sobotniej im. Tadeusza Kościuszki, aż do poziomu egzaminów A-Level. Moja mama tam kiedyś uczyła. W tamtych czasach było ich znacznie niż teraz i moi angielscy przyjaciele nigdy nie mogli zrozumieć, dlaczego mam dodatkowe zajęcia w soboty.

 

Teraz mam to szczęścia, że czasami dostaję zaproszenia, aby przychodzić do polskich szkół i mówić o swojej karierze. Za każdym razem uderza mnie to, że ludzie, którzy tam pracują są naprawdę inspirujący. Z doświadczenia mamy wiem, że nie robią tego dla pieniędzy, ale z poczucia misji. Polska Macierz Szkolna wykonuje wspaniałą robotę nadzorując te szkoły i prowadząc skuteczną kampanię za zachowaniem egzaminu A-Level z polskiego.

 

Wiele osób, które poznałam w sobotnie poranki jest do dziś wśród moich najbliższych przyjaciół. Pamiętam, jak nauczyciele wściekali się, kiedy w trakcie przerw mówiliśmy po angielsku. We współczesnych szkołach też często słyszę angielski na podwórku - zabawne, jak te rzeczy się nie zmieniają.

 

Zawsze mam kłopot z odpowiedzią na pytanie, czy czuję się bardziej Polką czy Brytyjką. Wydaje mi się, że w moim przypadku nie da się rozdzielić tych dwóch tożsamości.

 

Chociaż urodziłam się w Wielkiej Brytanii, moje dorastanie było typowo polskie. Może mówię lepiej po angielsku, ale moje zachowanie jest często bardziej polskie. Na przykład nigdy nie wyjdę na dwór bez ciepłego płaszcza i nie jestem w stanie żyć bez pierogów z grzybami i kapustą mojej mamy.

 

Kiedy byłam mała braki towarów w Polsce sprawiały, że dziadek często wstawał o 3 rano, żeby stać w kolejce po pieczywo. Sklepy były puste, a w telewizji było mało programów dla dzieci. Pamiętam, że po kolacji zawsze czekałam wieczność na dobranockę.

 

W tamtych czasach pobyt w Polsce był zawsze diametralnie różny od mojego życia w Wielkiej Brytanii. Od upadku komunizmu Polska zmieniła się jednak nie do poznania i czuję się równie w domu w Warszawie, jak w Londynie.

 

Zresztą Wielka Brytania też się zmieniła. Od czasu wejścia Polski do Unii Europejskiej i napływu nowej fali polskich migrantów rzadko muszę komuś pomagać wymówić moje imię, bo większość Brytyjczyków i tak zna jakąś Kasię. Ta post-akcesyjna grupa Polaków na nowo pobudziła powojenną polską społeczność, a także założyła szereg nowych firm, organizacji kulturalnych i grup społecznych, które pracują przecież razem z tymi, które istniały już od czasów wojny.

 

Jestem bardzo dumna z tego, co osiągnęłam zawodowo i jest dla mnie olbrzymim zaszczytem, że mogę pracować z tak utalentowanymi ludźmi w BBC. Zawsze fascynowały mnie informacje z całego świata, więc BBC World News jest dla mnie naturalnym miejscem. W trakcie swojej kariery przeprowadziłam szereg istotnych wywiadów, ale moja znajomość języka pozwoliła mi na przykład na przeprowadzenie rozmów z trzema ostatnimi prezydentami Polski.

 

Szczególnym wyzwaniem było też referendum ws. wyjścia z Unii Europejskiej, bo wielu Polaków mówiło mi o tym, jak zabolała ich brytyjska decyzja. Tego dnia nadawałam z Warszawy i towarzyszyło nam poczucie głębokiego szoku.

 

Jedną z największych niespodzianek było dla mnie, kiedy książę William przyznał się w rozmowie ze mną, że w trakcie wizyt zagranicznych ogląda BBC World News. Byłam wśród wąsko wybranej grupy ludzi, którzy mają silne związki z Polską, którzy zostali zaproszeni do spotkania z nim podczas jego wizyty w Polsce w ubiegłym roku. Żartowaliśmy o tym, że jestem natrętną dziennikarką, a książę powiedział wtedy, że ogląda nasz kanał. Rzadko dochodzi do sytuacji, kiedy brakuje mi słów, ale to była jedna z nich.

 

Myślę, że przy okazji Dnia Kobiet szczególnie istotne jest wspomnienie tych kobiet, które wspierają siebie nawzajem i chyba nie ma lepszego przykładu niż polskie babcie. To prawdziwa armia kobiet, które wspierają swoje córki w opiece nad wnukami, aby mogły się jednocześnie realizować zawodowo.

 

Wiem, że bez mojej mamy i jej wsparcia nie byłabym tu, gdzie jestem. W mojej pracy rzeczy często zmieniają się bardzo niespodziewanie i nie byłabym w stanie doliczyć się tego, ile razy w ostatniej chwili prosiłam mamę, żeby rzuciła wszystko i pomogła mi z dziećmi, żebym mogła biec do studia. Kiedy wyjeżdżam kręcić jakieś materiały to zawsze babcia czeka na nie pod szkołą. Nawet nie ukrywają swojego zawodu, kiedy w końcu to ja przychodzę je odebrać. (śmiech)

 

Przez całe moje życie mama była dla mnie prawdziwą inspiracją i nawet nie potrafię sobie wyobrazić, jak sobie radziła, kiedy mój tata zmarł krótko po moich narodzinach. Dopiero co przyjechała do Wielkiej Brytanii, a w tamtych czasach oczywiście nasza rodzina w Polsce nie mogła przyjechać jej wesprzeć - ani ona nie mogła pojechać do kraju. Poradziła sobie z tymi trudnymi chwilami i zadbała o to, że miałam szczęśliwe dzieciństwo. W moich wspomnieniach pamiętam, że zawsze ciężko pracowała, ale dzięki tej wyjątkowej etyce pracy samodzielnie doprowadziła do tego, że skończyłam studia.

 

Teraz sama mam dzieci i zaczynam doceniać, jakie to było osiągnięcie. Pod tym względem determinacja mojej mamy pokazała mi prawdziwą siłę kobiet.

 

Zdjęcie: Jadwiga Brontē

Tekst: Jakub Krupa

© 2012 Ministerstwo Spraw Zagranicznych